Ciśn.: 1020 hPa
Wiatr: 19 km/h 
~Ania: Świetnie napisana relacja. Portal nabiera klasy.
~Olaf: Pisałem o promilu i marginesie, solidaryzuję się z Wami, bo sam jestem w podobnej sytuacji, ale o groby swoich bliskich dbam. Chodzę często na ...
~telewidz: Czy i kiedy (mieszkam w bloku SM Augustów) będę mógł oglądać w tv Białystok np. "OBIEKTYW". Podobno dostarczanie m.in. tego PROGRAMu jest ...
~gość: Zobaczcie nowe, dodane nie dawno zdjęcia , pewnie dziś robione.
~człowiek ważniejszy niż ptaki: On jakiś chyba niepoważny jest :D zobaczył gałązkę gdzies na zdjęciu i myśli że z zeszłego roku :D dziwny czlowiek jakiś, jakby gałęzie ...

Lekarz to zawód czy powołanie? Naturalnie byśmy chcieli, aby pierwsze wypływało z drugiego - ale. Odpowiedź w znacznej mierze zależy od traktowania nas przez lekarzy. Lekarz, do którego umówiony pacjent nie czeka zbyt długo po umówionej godzinie , uzyskał poradę a może jeszcze zaradzono jego problemowi zdrowotnemu, odpowie - że to powołanie, bo znalazł u lekarza to czego szukał.
Natomiast, jak odpowie pacjent umówiony na konkretną godzinę, przyjęty godzinę po wyznaczonym terminie i słyszący w gabinecie lekarskim takie sowa - (…) proszę przyjść w piątek (za dwa dni), bo śpieszę się do Suwałk, mam jeszcze sporo pacjentów, a w piątek będę mogła poświecić Panu więcej czasu!!!”. Szczególnie ,to „więcej czasu” ,jest zastanawiające? Lekarz poświęca na dany przypadek tyle czasu ile chce, czy w zależności od potrzeby? Dla jasności należy dodać, że pacjenci na poczekalni mają numerki cyfrowo wyższe, od wspomnianego pacjenta. Dlaczego lekarz może przyjmować „numerek” 13 i wyżej a nie może przyjąć nr 12?
Lekarka nie pyta czy pacjent może w ten dzień przyjść (może pracuje). Nie wie, że pacjent na tą konkretna wizytę ustawiał tak dzień pracy, aby mógł być przyjętym (bo jednak pracuje). To rozumowanie (a może jego brak) może być całkiem logiczne. Chory - to w łóżku i na zwolnieniu.
Co odpowie ten pacjent na pytanie postawione na wstępie? Miał przyjemność kontaktu z lekarzem, czy urzędnikiem gminnym, lat 70? Pacjent lekarza zmieni. Lekarka swoje z NFZ weźmie - ale jak długo jeszcze stan naszych nerwów będzie się pogarszał po wizycie u lekarza? Może pacjent przeoczył ( dawno nie chorował), że wprowadzono w lecznictwie akordowy system pracy ?
Ostateczne wytłumaczenie, że w recepcji namieszały. W recepcji widziały sprawę inaczej. Pewne, że zawsze cierpi pacjent.
I jeszcze jedno – czy w ogóle warto o tym pisać?
Zb.B.
Komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu i w żaden sposób nie odzwierciedlają poglądów prezentowanych przez właścicieli i administratorów serwisu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.