Ciśn.: 1020 hPa
Wiatr: 19 km/h 
~Ania: Świetnie napisana relacja. Portal nabiera klasy.
~Olaf: Pisałem o promilu i marginesie, solidaryzuję się z Wami, bo sam jestem w podobnej sytuacji, ale o groby swoich bliskich dbam. Chodzę często na ...
~telewidz: Czy i kiedy (mieszkam w bloku SM Augustów) będę mógł oglądać w tv Białystok np. "OBIEKTYW". Podobno dostarczanie m.in. tego PROGRAMu jest ...
~gość: Zobaczcie nowe, dodane nie dawno zdjęcia , pewnie dziś robione.
~człowiek ważniejszy niż ptaki: On jakiś chyba niepoważny jest :D zobaczył gałązkę gdzies na zdjęciu i myśli że z zeszłego roku :D dziwny czlowiek jakiś, jakby gałęzie ...

Kozackie patrole udające milicjantów, negocjowanie wysokości mandatów i zero alkoholu.
Osoby wjeżdżające na Ukrainę samochodem nie muszą mieć międzynarodowego prawa jazdy.
Konieczny jest natomiast paszport oraz tzw. zielona karta. Dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne możemy kupić na przejściu granicznym.
Gdy jedziemy pożyczonym autem, powinniśmy mieć przetłumaczoną na język ukraiński umowę użyczenia, sporządzoną przez polskiego notariusza.
Dojeżdżając do miasta musimy pamiętać, że dopuszczalna prędkość wynosi tam 60 km/godz. Pozostałe limity są natomiast takie same jak w Polsce. Poza terenem zabudowanym pojedziemy więc od 90 do 110 km/godz., a autostradą do 130 km/godz.
Na ukraińskich drogach radzimy być bardzo skoncentrowanym, gdyż tamtejsi kierowcy rzadko przestrzegają zasad bezpieczeństwa. – Na Ukrainie typ jazdy jest bardziej brutalny niż w Polsce. Kierowcy często lekceważą przepisy ruchu drogowego. Zdarza się, że nie przestrzegają zakazu jazdy na czerwonym świetle, jeżdżą także „pod prąd” – tłumaczy Ambasada RP w Kijowie.
- Milicja często nie reaguje na takie zachowania – czytamy na stronie ambasady. Nie oznacza to, że w ogóle nie przeprowadza kontroli drogowych i nie wypisuje mandatów za wykroczenia.
Negocjacje mandatu? Niezgodne z prawem
Tutaj należy zaznaczyć, że ukraińska milicja nie jest uprawniona do ściągania grzywny na miejscu zdarzenia. Funkcjonariusze wypełniają formularz, który zostaje przesłany do najbliższego sądu. Sędzia następnie ustala wysokość kary.
Kierowca – już podczas zatrzymania przez mundurowych – powinien dostać pokwitowanie. – Za każdym razem należy tego żądać – radzi nasz resort spraw zagranicznych.
Niektórzy policjanci chętnie jednak przyjmują pieniądze od kierowców, negocjując z nimi wysokość mandatu. W ten sposób można zapłacić za wykroczenie o wiele mniej, lecz takie postępowanie jest niezgodne z prawem.
Zdarzy się wypadek? Niczego nie dotykaj!
Czytaj dalej:
Komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu i w żaden sposób nie odzwierciedlają poglądów prezentowanych przez właścicieli i administratorów serwisu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.
Nie zostały wpisane jeszcze żadne komentarze...